The Manga Guide: Biochemia

Schodzimy poziom niżej

Była biologia molekularna to czas zejść poziom niżej! “The Manga Guide: Biochemia” stoi w jaskrawym kontraście do poprzedniczki z ostatniej recenzji. Jednak tym razem zostałam mile zaskoczona.

Autorzy

Masaharu Takemura, odpowiedzialny za warstwę merytoryczną”biochemii”, znów nie zawodzi. W dodatku za fabułę odpowiada sawako sawada, z pracą której mogliśmy się zapoznać już w tomie mikroprocesory. Jednak w odróżnieniu od ilustracji spod ręki Takashi Tanagi w tym tomie za rysunki odpowiada Kikuyaro, co wielce mnie cieszy.

Nie mogę się opanować i wciąż porównuję biochemię do biologii molekularnej. Fakt, że zapoznałam się z tomami, jeden po drugim umocniło moja opinię, że dobra fabuła jest istotną kwestią w tej serii. Historia Rin i Ami okrutnie mnie irytowała, odwracając uwagę od treści naukowej. Natomiast biochemia, stojąc w opozycji, zgrabnie wyeksponowała zwięzłe informacje przyjemną, lekką fabułą. Główna bohaterka Kumi utkwiwszy w sieci złych wyobrażeń o swoim ciele, bezmyślnie i desperacko dążyła do utraty wagi. Na szczęście główny bohater, Nemoto, namawia dziewczynę na dozbrojenie się w wiedzę z zakresu biochemii. Te informacje mają pomóc jej poznać potrzeby i mechanizmy organizmu. Fabuła stanowi solidną podporę dla warstwy naukowej i jest z nią silnie spleciona.

Treść naukowa

Ponownie muszę pochwalić pana profesora za opracowanie i przekazanie  nam wiedzy w przyjemny, nieprzytłaczający sposób. Tym razem opisy i wyjaśnienie mechanizmów zostało niemal w połowie przełożone na pismo schematów i rysunków, co uważam za ogromną zaletę. Gdy otrzymałam paczuszkę zawierającą ostatnie tomy do recenzji, postanowiłam zająć się nimi w tej kolejności, będąc przekonana, że biologia molekularna pomoże mi w zrozumieniu biochemii. Myliłam się jednak. To są osobne dwa byty i choć należą do tej samej serii i jednej ściśle związanej grupy tematycznej, nie ma potrzeby nabywać obydwu. Nawet na samym początku biochemii mamy krótką i treściwą powtóreczkę z budowy komórki

Format i takie tam

Z lekkim zmieszaniem muszę przyznać, że okładka The Manga Guide: Biochemia mi się podoba. Jestem kompletnym laikiem na temat tworzenia okładek. Jednak z moich obserwacji wynika, że tym egzemplarzu kontury na rysunku wydają się odrobinę wypukłe i lekko odstają od gładkiej powierzchni. Nie wiem czemu, ale ten drobny szczegół zmienił mi nijaką miękką oprawę w intrygującą miękką oprawę. Wymiary te, co zawsze: 165 x 235 mm oraz liczbę ponad dwustu stron.

Podsumowanie

Jestem już niewątpliwie zmęczona jednakową formułą recenzji serii The Mang Guide. I choć czytanie nie nuży, mam wrażenie, że wciąż się powtarzam i te wszystkie informacje, jakie chciałabym upchnąć w niniejszej recenzji, już kiedyś pisałam. Może to błąd recenzenta amatora, ale odsyłam Was do wcześniejszych przemyśleń, gdyż większość z tych problemów, czy też obserwacji można wyłapać także w “Biochemii”. Niech za drogowskaz służy Wam fakt, że ten tom jest zdecydowanie moim ulubionym. Przedmiot recenzji trafia w moje gusta zarówno w fabule jak w zakresie dziedziny wiedzy. Manga jest piękna i pełna detali. Jeśli chcielibyście sprawić sobie taki tomik, ale nie wiecie, na który się zdecydować łapcie Biochemię!

Wiedźma

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *