Ubiegły weekend był dosyć aktywny dla fandomu anime, bo i wydarzeń nie brakowało. Ja wybrałem krakowski konwent RyuCon i czym prędzej biegnę podzielić się swoimi wrażeniami, póki jeszcze czas nie przykrył emocji, które mi tam towarzyszyły.

Warto chyba wspomnieć, że na Ryuconie byłem pierwszy raz. Sierpień to miesiąc, w którym rzadko mam czas dla siebie. Muszę jednak szczerze przyznać, że było warto.

Jeśli chodzi o szkołę, w której odbył się konwent, to znam ją dobrze, z grudniowych Xmass’ów. Spodziewałem się więc, że będzie ciasno – nawet bardzo ciasno. I tutaj chyba spotkało mnie pierwsze zaskoczenie.
Oczywiście zdarzały się chwile, gdy na korytarzach był tłum, ale ku mojemu zdziwieniu, wiele było też takich, gdy w głównej części było wręcz pustawo. Ze spokojem mogłem obejrzeć wszystko na stoiskach i zrobić zakupy.
Praktycznie nie spotkałem też nigdzie kolejek nawet do tak zawsze obleganego bubble tea.
Może więc nie dziwić, że tym razem wydałem w sklepikach trochę więcej niż zwykle.

Wcale nie oznacza to, że było mało osób na konwencie. Wręcz przeciwnie, przynajmniej wśród moich znajomych wydarzenie okazało się być bardzo popularne.
Po prostu spoko osób bawiło się czy to na boisku przy szkole, czy w strefie „chillout”, gdzie można się było pobujać na hamaku, czy też schłodzić miłą wodną mgiełką.
Niesamowite wrażenie zrobiły na mnie też wodne atrakcje – czyli rzucanie się balonikami napełnionymi wodą oraz wodne „dwa ognie”, gdzie drużyny strzelały do siebie wodnymi pistoletami.
Naprawdę czapki z głów dla organizatorów, za pomysł na takie atrakcje w tak upalnym czasie. To był strzał w dziesiątkę. Przynajmniej dla mnie.

Co do samych atrakcji, aż wstyd przyznać, bo na większości, które wydawały mi się interesujące po prostu nie zdążyłem dotrzeć. Co samo w sobie mówi, jak dobrze bawiłem się na tej imprezie.
Nie mniej dowiedziałem się odrobinkę o tym jak zrobić pancerz, albo raczej cosplay pancerza i była to dla mnie wiedza zupełnie nowa i naprawdę interesująca.
Mój syn próbował też swoich sił w zawodach walki na miecze. Dostał spore brawa, bo był chyba najmłodszym z zawodników, nawet mimo tego, że jego walka trwała odrobinkę zbyt krótko.
Ale muszę przyznać, że znalazły się osoby, które walkę na miecze miały naprawdę dobrze opracowaną i ich pojedynki oglądało się z przyjemnością.
Godną odnotowania atrakcją był „Anime Fun Dubbing”. Nie wiem, czy to magia tego konwentu, czy po prostu – dzięki temu, że tym razem brało udział trochę więcej osób – łatwiej było się otworzyć i wziąć aktywny udział w tej zabawie.

Jeśli miałbym znaleźć coś, czego na Ryuconie mi brakło, to byłaby to chyba sala z grami planszowymi. W zasadzie to chyba było jedno z pierwszych miejsc, którego szukałem i naprawdę byłem zdziwiony, że tym razem organizatorzy nie przygotowali takiej atrakcji.
Długo szukałem też sali z grami, drugiego elementu, który tak bardzo kojarzy mi się z konwentami. Tą jednak znalazłem w piwnicach szkoły. I nawet udało mi się spróbować kilku gier, bo poza momentami turniejów, wydaje mi się, że ludzi nie było tam aż tak wiele.

Nietety nie udało mi się dotrzeć na konkurs cosplay. Upał dał mi się odrobinkę we znaki, a olbrzymia kolejka trochę zniechęcała.
Na korytarzach szkoły widziałem jednak wiele naprawdę fantastycznych przebrań. Mam nadzieję, że znajdziecie je w foto relacji, która niedługo pojawi się na naszym facebooku.
Nie wiem też, czy tak do końca przemawiają do mnie scenki cosplay’owe.  Nie będę narzekał, bo widzę trud, który Ci młodzi artyści wkładają zarówno w przygotowanie stroju jak i scenek. Jednak naładowany emocjami Królik po prostu nie jest w stanie usiedzieć w jednym miejscu i w pełni docenić tych wysiłków.

Pomimo, że widziałem wiele konwentów, znów na tegorocznym Riuconie czułem się jakbym konwentowanie odkrył na nowo. Poczułem radosny klimat, poczułem beztroskę, spotkałem fantastycznych ludzi. Naprawdę doceniam wysiłek organizatorów i choć na pewno znajdą się i tacy co na to, czy tamto będą narzekać, to ja czuję nieopisaną radość, że mogłem być tam z wami w tym roku. Trochę może mi żal, że to już minęło, że nie mogłem pobyć z wami dłużej, że nie mogłem odwiedzić większej ilości atrakcji. Na to wierzę, przyjdzie jeszcze czas na kolejnych konwentach. Mam nadzieję, że się tam zobaczymy!

Wasz cudownie radosny dzisiaj: UsagiSan

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *