Wiedźma się starzeje. Wrodzone lenistwo i nabyte wygodnictwo nie pozwoliło Wiedźmie zanurzyć się w konwencie po czubek głowy, ale Wiedźma i tak opisze Wam odczucia z tych kilku godzin.

Pamięć mnie zawodzi nie od dziś, więc wyjątkowo mgliście pamiętam pierwszą edycję Remconu. Na szczęście ta przypadłość nie jest aż tak zaawansowana, bym nie pamiętała ostatniego weekendu (w zależności od okoliczności). Szybko! Szybko! Nim wspomnienia ulecą spod czerepu! Opiszę Wam, co na konwencie widziałam.

Akredytacja

Druga edycja Remconu odbyła się w tym samym przybytku edukacji co ostatnio, czyli w Szkole Podstawowej nr 31 w Gdyni. Dwudziesty trzeci listopada, godzina 18:00. Zimny piątkowy wieczór. Razem z przyjaciółmi dotarliśmy na miejsce i stanęliśmy w ogonku kolejkonu średnich rozmiarów. Pierwsza myśl:  wielkie brawa dla organizatorów za umiejscowienie akredytacji w taki sposób, by pozwoliła czekać konwentowiczom wewnątrz budynku, gdzie było ciepło. Helperzy pilnujący wejścia głośno zachwalali tą stronę imprezy. Kolejkon szybko topniał i niewiele później mogliśmy się swobodnie poruszać po terenie konwentu. No dobrze, ale co tam było?

Nietypowe Rozwiązania

Fundacja BT dokonała dość dziwnych wyborów, które niekoniecznie były złe, może trochę mało praktyczne. Pierwszym były identyfikatory w miejsce popularnych i nieśmiertelnych opasek na nadgarstki. Plakietki na ładnych smyczkach, zalaminowane i podwójnie piękne, jeśli ktoś wybrał sobie grafikę (ale o tym trzeba było pomyśleć dużo wcześniej), były mało poręczne. Moja Wiedźmia chatka mieści się w pobliskim lesie, więc często opuszczałam teren konwentu. Jak zapewne się domyślacie, musiałam się bardzo pilnować, aby przepustki nie posiać i nie zapomnieć.

Sypialnie

Drugą dziwaczną decyzją był jedynie czasowo otwarty sleep, który mieścił się na sali gimnastycznej. Co w tym nietypowego? Otóż na tej samej sali odbył się konkurs cosplay. Z tej przyczyny konwentowicze mogli dosypiać tylko do godziny 12. Szczęśliwcy, którzy wykupili wejściówkę Vip, mogli spać bez ograniczeń. Jak powszechnie wiadomo, za luksus trzeba słono płacić. Tylko tak niewielki konwent, jakim jest jeszcze Remkon, mógł sobie pozwolić na takie rozwiązanie problemu z miejscem noclegowym. Choć byłam pełna sceptycyzmu, brać konwentowa stanęła na wysokości zadania i usunęła wszelkie tobołki, a konkurs cosplay odbył się bez większych trudności, przynajmniej z mojej perspektywy.

Moi drodzy! W standardach konwentowych trzydzieści minut opóźnienia to żadne opóźnienie!

Rozmieszczenie atrakcji

Rozłożenie paneli na terenie szkoły również zostało zrobione z głową. Sale prelekcyjne, umieszczone w jednym skrzydle, gry planszowe w drugim, hałasujące rock bandy i osu w trzecim a pośrodku tego wszystkiego na korytarzach rozłożone były stoiska z cudnymi gadżetami.

Wady lokacji

Jest niestety parę rzeczy, które mi przeszkadzały. Na pierwszy ogień pójdzie stan łazienek. Ten był co najwyżej średnio zadowalający, a jedna z toalet przywodziła na myśl lokacje z silent hilla.

Druga rzecz to sprawa mojego wygodnictwa. Bardzo brakowało mi miejsca, w którym mogłabym sobie przycupnąć. Były miejsca, gdzie można było kupić ciepłe jedzenie, to się chwali. Jednak nie za bardzo znalazło się miejsce, w którym można by było je w spokoju skonsumować. Niby były ławki-stoliki w skrzydle dla gier karcianych, ale taka multizadaniowość zaowocowała brakiem miejsc i partie rozgrywane wśród okruchów.

Panele

Zwykle, gdy na konwentach otwieram informator konwentowy, bez problemu znajduję coś, na co chciałabym pójść. Oczywiście sale z grami retro, VR, planszówkami, muzycznymi spełniały swoją rolę. Tu nie mogę się przyczepić. Jednak panele prelekcyjne zupełnie minęły się z moimi oczekiwaniami. Nie zrozumcie mnie źle. Te, na których byłam, były ciekawe, dowiedziałam się mnóstwa nowych rzeczy. Jednak bardzo brakowało mi paneli bezpośrednio o moich ulubionych tytułach lub po prostu skupionych na konkretnych tytułach anime.

Cosplay

To punkt imprezy, o którym warto opowiedzieć! Choć w połowie imprezy miałam wątpliwości co do rozwiązań lokacyjnych, z mojej perspektywy impreza rozpoczęła się bez problemów. Kameralny charakter przedstawienia sprawił, że bawiłam się wyśmienicie. Nie odstraszyły mnie tłumy ludzi, a scena nie została zalana masą występów powiązanych z anime o idolkach, o których nie mam zielonego pojęcia. Mogłam oglądać występy, które były dopracowane i zrozumiałe. Nawet podczas narady jury prowadzący zarzucał nas muzyka o mocnym bicie i niejeden konwentowicz tupał nóżką!

Niestety stare kości wzywały mnie do domu więc, nie obejrzałam, jak ludzie pląsają do Belgijki, czego bardzo żałuję.

Wiedźma Nox

Wiedźma pragnie pochwalić organizatorów konwentu za ogólną wizję i postęp względem pierwszej edycji, który był widoczny nawet pomimo słabej wiedźmiej pamięci. I wiedźma szczerze wierzy, że za rok znikną tegoroczne problemy i będzie się bawić jeszcze lepiej! Jeśli nie, Wiedźma przyniesie sobie łóżko i stosik mang. No i oczywiście przyjaciół, bo to sprawdzony sposób na udany konwent!

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *