Miałem ostatnio okazję zapoznać się z aktorską wersją Tokyo Ghoul. Film ten pojawił się na ekranach kin w ubiegłym roku. Oparto go o całkiem niezłe anime o sprzed kilku lat, oczywiście o tym samym tytule.

Jak w większości produkcji, są elementy, które mi się podobały i takie, które dosyć mocno mnie drażniły. Na przykład przemiana Kanekiego została pokazana praktycznie w ten sam sposób co w anime, więc się chwali, że reżyser: Kentarô Hagiwara, dobrze zrozumiał o co chodzi.
Niestety problem pojawia się w późniejszych scenach filmu. Byłem bardzo rozczarowany, że moje dwie ulubione postacie w ogóle się nie pojawiły, co więcej nawet nie było ich epizodu. W ten sposób nie mogłem ich oglądać w aktorskim wydaniu.

Uważam, że sceneria filmu została bardzo dobrze przygotowana. Widać wyraźnie, że scenarzysta włożył dużo pracy w oddanie klimatu anime, choć i w tym elemencie znalazło się kilka niedociągnięć. „Rozróba w domu Nishiego” to porażka całej ekipy. W anime Nishi i Hide oraz Kaneki wybrali się na spacer i tam doszło do walki, w filmie przedstawiono to … zupełnie inaczej. Swoją drogą patrzenie na Kanekiego, który na początku zachowuje się jak typowa panienka (zjem, a może nie, a może jednak zjem albo nie ja muszę się bronić) w pewnych momentach doprowadzała mnie do szału.

Nie można opowiedzieć o Tokyo Ghoul, nie wspominając o elementach gore. Szczególnie że mocno wpłynęły na mój odbiór tego filmu. Rysunek nigdy nie będzie tak realistyczny, jak obraz filmowy, więc to, co widziałem wcześniej, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak ekranizacja, która naprawdę zapiera dech w piersiach.

Ivan

Podsumowując, aktorski film, to okrojony pierwszy sezon anime. Reżyser, Kentaro, być może nakręci kolejną część, gdzie w końcu doczekam się moich postaci, ale tego dziś jeszcze nie wiemy. Ciekawi mnie jakby się oglądało ten film w kinie z okularami 3D, pewnie wrażenia jeszcze pełniej przemawiałyby do widza, ale i tak jestem pod wrażeniem tej produkcji, porównując z innymi dziełami japońskiego kina. Film uważam, za solidną produkcję, pomimo tego, że w wielu miejscach brakło takiej "kropki nad i". W mojej ocenie 7/10. Ivan

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *