Seria „Po trzech odcinkach” powstała po to, aby wypowiedzieć się na temat jakiegoś anime na podstawie tych przysłowiowych trzech odcinkach. Zawsze powtarzam, że serii należy dać szanse i dać jej przynajmniej trzy odcinki, aby móc mieć jakieś zdanie na jej temat. Dzisiaj opisze swoje wrażenia dotyczące anime Yagate Kimi ni Naru, które tworzone jest na podstawie mangi o tym samym tytule.

Główne bohaterki - Touko (z lewej) oraz Yuu (z prawej)

Yagate Kimi ni Naru to anime gatunku yuri, które może zaskoczyć wiele ludzi, którzy myślą o tym gatunku tylko w jeden sposób. Anime przedstawia nam główną bohaterkę – Yuu, która czytając wiele mang Shoujo oraz słuchając piosenek o miłości chciała, aby jej miłość wyglądała właśnie w ten sposób – bicie serca, motylki w brzuchu itp. Po skończeniu swojej poprzedniej szkoły, jeden z jej dobrych znajomych postanowił wyznać miłość naszej bohaterce w najbardziej mangowy sposób – pod szkolnym drzewem. Yuu po usłyszeniu wyznania zamiast bicia serca i motylków w brzuchu poczuła… kompletnie nic. Główna bohaterka zapytała tylko, czy może dostać trochę czasu na odpowiedź. Chłopak zgodził się i dał czas dziewczynie na zastanowienie. Yuu chciała się zakochać, chciała być kochana, jednak w takiej sytuacji jedyne co czuje to pustka. Po rozpoczęciu nowej szkoły nadal nie odpowiedziała swojemu przyjacielowi.

Poznajemy również Sayake - bliską przyjaciółkę Touko

Główna bohaterka w pewnych okolicznościach poznaje Touko – miłą dziewczynę, która właśnie odrzuciła zaloty kolejnego chłopaka. Touko zabiera różowowłosą do starego drewnianego budynku, który okazuje się być siedzibą komitetu szkolnego. Tam poznajemy również Sayake – dobrą przyjaciółkę Touko, która bardzo dobrze zna sytuację w której jest czarnowłosa. Okazuje się, że wszyscy, którzy wyznali miłość dziewczynie (nawet osoby tej samej płci) dostali od niej kosza, ponieważ dziewczyna nie czuje miłości. Yuu słysząc tą opowieść postanawia porozmawiać w cztery oczy z Touko, która czuje dokładnie to samo co ona – pustkę. Ta w rozmowie przy herbatce pyta się o radę, dotyczącą załatwienia sprawy z jej adoratorem.

Touko?!

Po motywującej rozmowie z Touko, Yuu postanawia zadzwonić do adoratora i przeprosić za opóźnienie oraz… odrzucenie jego miłości. Chłopak nabrał powietrza i powiedział tylko – „dziękuję”. Po całej rozmowie, Touko spoglądała na naszą bohaterkę z rumieńcem na policzkach a po chwili stwierdziła – „Nigdy nie czułam się tak dobrze jak dzisiaj, chyba się zakochałam”. Po całej rozmowie Touko przeprosiła za te słowa i poprosiła Yuu o przysługę – pomoc w promocji czarnowłosej na przewodniczącą szkoły. Tak oto rozpoczyna się przygoda Yuu oraz Touko.

Mała "imprezka" z okazji kandydatury Touko na przewodniczącą

Yagate Kimi ni Naru nie jest normalną serią yuri. Zapewne zapytacie – dlaczego? Przecież to brzmi jak typowa seria o miłości dwóch dziewczyn. No właśnie – największy problem, z jakim ta seria się zmaga jest… brak akcji. Nie doświadczymy tutaj pulsującej i narastającej miłości, która rośnie z odcinka na odcinek. Nie doświadczymy tu nawet niepotrzebnych dram, które sztucznie wydłużają fabułę. Mogę nawet stwierdzić, że ta seria dla niektórych będzie niesamowicie nudna. Moim zdaniem, ona musi taka być, ponieważ jest to jej największy urok! Główna bohaterka nie rozumie uczucia, jakim jest miłość, natomiast Touko, która nigdy w życiu nie czuła miłości nagle znalazła kogoś, kogo pokochała od pierwszego wejrzenia. Tak oto buduje się piękna, relaksująca i spokojna historia, która niesie ze sobą sporo zagadnień, nad którymi możemy rozmyślać!

Yuu przedstawia matce swoją przyjaciółkę

Zamiast akcji i dram, mamy tutaj bardzo czystą i grzeczną historię o poznawaniu samego siebie, odkrywaniu swojej seksualności czy otwieraniu przed ukochanymi sekretów, które zamknięte były przed światem zewnętrznym przez lata. Dodatkowo, muzyka w tym anime jest przepiękna! Twórczynią muzyki jest Michiru Oshima. Stworzyła ona OST do takich anime jak Fullmetal Alchemist, Little Witch Academia czy przepięknego So Ra No Wo To. Nic dziwnego, że muzyka, która przygrywa w tle idealnie pasuje do sytuacji a jej klimat pięknie komponuje się z tłami. Kreska jest co prawda specyficzna, ale trzyma się ona stylu mangaki w 100% co jest fajne.

Yuu pocieszająca Touko, która właśnie otworzyła się przed główną bohaterką

Status: OGLĄDAM DALEJ!

Czy polecam to anime? Oczywiście! Jeżeli chcielibyście rozpocząć swoją przygodę z gatunkiem yuri – to będzie jeden z najlepszych wyborów. Przepiękna i czysta historia miłosna, bez zbędnych przeszkadzaczy i niepotrzebnych motywów!

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *