Wczoraj posta nie było. Wyjątkowe lenistwo z mojej strony wyniknęło z tego drobiażdżku, że dałem się wciągnąć światowi gry SoulWorker.
Na pewno o niej słyszeliście, bo reklamy MMORPG osadzonego w świecie anime, przynajmniej mnie, wciskają się wszędzie.

Co mogę powiedzieć o produkcji koreańskiego studia Lion Games. Że bardzo miło mnie zaskoczyło. Zresztą chyba nie tylko mnie, bo tytuł ma dosyć wysokie noty na Steamie. I oczywiście, jak to jest w grach MMORPG rozgrywkę można zacząć za darmo 🙂 Zobaczymy jak będzie później.

Pozytywnie zaskoczyło mnie przyzwoite spolszczenie. Nie mogę powiedzieć, że bezbłędne, ale nie przeszkadzające w cieszeniu się rozgrywką. Pięknie rysowana, kolorowa i dynamiczna gra naprawdę mnie wciągnęła. Nawet pomimo tego, że chyba gra jest wymagająca. Przynajmniej mnie dosyć średnio idzie samemu, na szczęście znalazł się chętny pomocnik.

Przygodę rozpoczynamy w miasteczku, z którego przez kilka bram możemy się wybrać do krótkich i dosyć liniowych instancji. Każda z nich kończy się bossem. Muszę jednak przyznać, że naprawdę czułem się potężnym wojownikiem rzucając się w tłum wrogów, żeby posiekać ich na plasterki.

Co prawda trafiło mi się w grze kilka błędów. Raz nawet utknąłem w jednej instancji, ale w sumie porównując to do innych współczesnych produkcji, wcale nie jest źle.

Co do historii nie mogę wam powiedzieć za wiele. Co prawda na początku z wypiekammi na twarzy czytałem też wszystkie dialogi, ale to chyba nie jest bardzo w tej grze ważne i w końcu skupiłem się na walce radośnie wciskając spacje.
Niestety wakacje się kończą i obawiam się, że nie pogram tak wiele jak bym chciał. Ale na pewno za jakiś czas zacznę od nowa, zeby poczytać fabułę.

A na razie wybaczcie. Uciekam sobie zagrać 🙂

P.S. Zostawię wam jeszcze kawałek youtuba, byście mogli zerknąć na grę, co prawda jeszcze przed spolszczeniem gry, ale dacie radę.

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *