Hataraku Saibou to anime, którego akcja toczy się wewnątrz naszego ciała. Gdzieś wśród krwinek rozpoczynamy podróż po krwioobiegu wzbogacony potężną dawką wiedzy o kolejnych składnikach krwi i ich znaczeniu.
W sumie… jakbym gdzieś już o tym słyszał.

Będąc w wieku Królika, trudno nie kojarzyć francuskiej produkcji „Było sobie życie”. Nie może więc zabraknąć odniesień do tego właśnie tytułu. Szczególnie że nawet pierwsze muzyczne tło wydawało się jakieś takie znajome.
I szczerze niestety produkcja studia Aniplex moim zdaniem zdecydowanie przegrywa ze swoim francuskim konkurentem.
Dosyć prosta kreska i fabuła odrobinkę przypominająca mangowe dodatki cyklu „The Manga Guide” nie mogły zachwycić Królika. Ponoć o gustach się nie dyskutuje, ale muszę wspomnieć, że choć zabawne scenki jak najbardziej się trafiają. To jednak mam opory przed nazwaniem tego tytułu komedią (mimo, że tak oficjalnie zostało zakwalifikowane to anime). Z mojej strony to produckja edukacyjna. Głównie. Choć nie powiem niefrasobliwość, szczególnie czerwonej krwinki, której towarzyszymy jest na swój sposób urocza.

Choć po pierwszych minutach oglądania Hataraku Saibou miałem wrażenie, że będę się męczył z tym tytułem, to drugi odcinek odebrałem już lepiej. Mimo to, podejrzewam, że ocena tego tytułu na MALu czy innych serwisach w których sprawdzałem jeszcze spadnie, bo 8/10 to dla mnie sporo za wiele dla tego przeciętniaka.

Podziel się informacjami na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *