Artoteka Kraków

Ostatni czas był dla mnie bardzo aktywny. Wakacje, mnóstwo ludzi wokoło i spotkania mangowe. Czasem jednak nawet mnie potrzeba odrobiny cichego kąta i spokoju. A wiem, że wśród Was są też i tacy, którzy właśnie takie miejsca cenią najbardziej. 
W związku z tym kieruję dzisiaj swoje kroki w stronę krakowskiej „Arteteki” jako kolejnego z miejsc, które warto odwiedzić, szczególnie jeśli potrzebujecie odpocząć odrobinkę od zgiełku krakowskiego rynku lub na chwilę uciec przed całym tym światem.

Arteteka jest częścią wojewódzkiej biblioteki publicznej w Krakowie i znajduje się w jej bliskim sąsiedztwie. Choć wejście znajdziecie nie od ulicy Rajskiej, a od Szujskiego. Google maps bardzo ładnie potrafi poprowadzić, jeśli poszukacie hasła „Arteteka”.
W środku znajdziecie kilkanaście komputerów, dostęp do filmów czy też komiksów, a wśród nich całkiem pokaźną kolekcję Mangi.

Ale nie tylko Mangi. Na półkach tej czytelni znajdziemy także komiksy ze świata superbohaterów (choć podpis naprawdę wprawił mnie w dobry humor). Znalazłem także półeczkę z grami na PS3 🙂 Nie sprawdzałem jak technicznie wyglądałoby włączenie gry w pomieszczeniu w którym spodziewana jest cisza, jednak widziałem, że osoby korzystające z komputerów odcinają się od otoczenia za pomocą słuchawek, więc myślę, że temat jest tutaj doskonale rozpracowany. Chęć skorzystania z komputera trzeba zgłosić obsłudze, w zamian dostaniemy podstawowy zestaw akcesoriów (mysz i klawiaturę, nie jestem pewien czy słuchawki stanowią część tegoż zestawu).

W pierwszej chwili zdziwił mnie bardzo widok półki z grami planszowymi. A właściwie całego dużego regału. Trochę obawiałem się współistnienia w jednej – przecież cichej – przestrzeni tego typu gier i osób chcących uciec w świat książki, komiksu czy też mangi. Okazało się, że nie jest to wcale problemem. Zarówno obsługa jak i stali bywalcy wykazują zrozumienie i choć w dobrym tonie jest poszanowanie ciszy, to nam udało się nawet zagrać w Jengę. 

Co więcej, Wiedźma Nox uświadomiła mnie, że półka z planszówkami jest dosyć oblegana i w najbardziej interesujących terminach (piątek-sobota) warto zarezerować grę wcześniej, jeśli planujemy wybrać się właśnie tutaj.

Zajęło mi chwilę, żeby zlokalizować półkę z Mangami. Wydaje się niepozorna i niewielka w porównaniu do stoisk konwentowych, ale znajdziemy tutaj całkiem sporo tytułów, na każdej z półek ułożonych w dwóch rzędach. Co więcej, widząc moje zainteresowanie obsługa obiecała, że już od października planowane jest powiększenie księgozbioru o nowe tytuły. Miłym zaskoczeniem były także archiwalne numery czasopism mangowych. Mnie zainteresowały dwa numery „Arigato” z 2010 roku.

Ciekawą opcją w „Artetece” jest możliwość wypożyczenia urządzenia Kindle do domu. Co prawda tylko na tydzień, ale to fantastyczna okazja, żeby sprawdzić czy ta forma czytania sprawdzi się w naszym przypadku i czy warto inwestować w swój własny egzemplarz tego urządzenia.

Dla tych z was, którzy czują w sobie artystyczne powołanie, można skorzystać także z tabletu graficznego.

Co do samego wnętrza. Spotkamy w środku materace, pufy, sofy, jak i stoliki i krzesła. Kilkanaście stanowisk multimedialnych. Znajdziemy też naprawdę solidną dawkę ciszy i spokoju. Oraz co – sam nie wiem dlaczego mnie to zdziwiło – sympatyczną i naprawdę pomocną obsługę. Samo miejsce ma w sobie coś magicznego, przyznam szczerze, że nigdy nie byłem wcześniej w żadnym miejscu do którego mógłbym je porównać.

Naprawdę można tutaj odpocząć. Choć czuć atmosferę, która kojarzy mi się z muzeum czy z tradycyjną czytelnią – to otaczają nas przytulne wnętrza, komputery i cała masa „współczesności”. Na mnie to połączenie zrobiło niesamowite wrażenie.

Trochę zazdrościłem amerykanom, że ich biblioteki mają szeroki wybór japońskich komiksów, organizują często spotkania i prelekcje związane z tą tematyką (dosyć sporo takich wydarzeń można znaleźć na facebooku), a okazuje się że w moim rodzinnym mieście mam miejsce całkiem podobne. Arteteka chętnie gości spotkania o tematyce „serialowej” czy też spotkania graczy organizowane przez komiksiarnię.

Jedynym minusem tego miejsca jest konieczność posiadania karty biblioteki wojewódzkiej w Krakowie. Co prawda wyrobienie takiej karty nie jest ani trudne ani czasochłonne. Ale wymaga wizyty w sąsiednim budynku. Ale warto.

Do krakowskiej „Artoteki” na zwiady dla was poszedł Usagisan.

Podziel się informacjami na:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *